Z życia nauczyciela

Czy to już koniec?

Wypalenie zawodowe według Encyklopedii PWN  to zespół psychicznych i społecznych skutków długotrwałego stresu emocjonalnego, przeżywanego w związku z wykonywaną pracą. Dotyczy zawodów, których istotą jest kontakt z innymi ludźmi, zwłaszcza tych, które mogą dostarczać silnych doznań emocjonalnych.

To stan, w którym jednostka jest wyczerpana nadmiernymi wymaganiami, jakie stawiane są jej przez środowisko, w różnych aspektach. To uczucie frustracji, zdenerwowania, zestresowania z braku możliwości zrealizowania celów, mimo ogromu pracy i poświęcenia. Może to się skończyć brakiem zaangażowania w to co się robi, poczuciem zniechęcenia itp.

Dzisiaj jak widzicie zaczęłam z grubej rury. Wypalenie zawodowe- bardzo ciężki temat. Co mi przyszło do głowy, żeby to poruszyć? Po pierwsze, piszę pracę na temat wypalenia zawodowego wśród nauczycieli wychowania przedszkolnego ale po drugie, co mnie najbardziej przeraża, z ostatnich moich rozmów z młodymi nauczycielami, wynika to, że mają już dość swojej pracy, że nie mają siły, że nie czują tej radości w wykonywaniu swojego zawodu, w porównaniu do poprzednich lat.

Więc co się takiego nagle stało, że młodzi ludzie, nauczyciele z małym stażem pracy już chcą się wycofywać  z tego, co robią?

Nie chcę mówić w imieniu wszystkich, bo nie mam do tego prawa ale z chęcią opowiem o tym, co ja myślę i czuję, pracując na co dzień jako nauczycielka w przedszkolu.

Mam 25 lat, 2letni staż pracy więc ktoś z kilkunastoletnim doświadczeniem może mi powiedzieć „co ja tam wiem..” Ale uważam, że roczny, dwuletni, trzyletni staż pracy jest równie wartościowy co kilkunastoletni.

Jak już wiecie, jestem osobą, która bardzo interesuje się rozwojem dzieci, tym jak zdobywają wiedzę, jak kształtują swoje umiejętności społeczne i emocjonalne, jak są w tym prawdziwe! Kończąc studia byłam zafascynowana pracą w przedszkolu. Od samego początku, czy na praktykach czy już w pracy, kiedy zaczynałam jako pomoc nauczyciela, dawałam z siebie 100%, byłam zaangażowana we wszystko.  Pracując już jako nauczyciel, w momencie gdy widziałam efekty swojej pracy ale przede wszystkim pracy swoich dzieci z grupy, byłam zachwycona! Wtedy czułam, że właśnie dla takich chwil WARTO!

A teraz..? Momentami mam takie poczucie, że te lata studiów, które były niezwykłe, może były niepotrzebne? Ale z drugiej strony, na co miałabym iść, skoro tak bardzo mnie to wszystko interesuje? Skąd takie myśli?

Czy Wy też macie takie poczucie, że teraz jest ciężej? Że przede wszystkim brak jest jakiegokolwiek WSPARCIA od strony dyrekcji, nauczycieli pracujących w danej placówce czy rodziców dzieci, które uczęszczają do naszych grup? Czy nie macie poczucia, że już nie macie sił na to wszystko? Czy też macie takie sytuacje, kiedy ktoś zmusza Was do dodatkowych obowiązków, na które nie macie już siły? Czy może macie takie sytuacje, kiedy macie dziecko, potrzebujące pomocy nauczyciela wspomagającego ale nie ma żadnych szans na to, żeby taka osoba się pojawiła, w związku z czym jesteście ze wszystkim sami? I kiedy chcecie skupić się na całej grupie, musicie skupić się tylko na 1 dziecku, patrząc, czy nie zrobi sobie  lub kolegom/koleżankom z grupy krzywdy?

Rozmawiając ze swoimi koleżankami, które są nauczycielkami w przedszkolu, zauważyłam, że teraz coraz więcej młodych osób ma ochotę po krótkim okresie stażu zrezygnować z pracy w zawodzie, bo fizycznie ale przede wszystkim psychicznie nie dają sobie już rady. Mam wrażenie, że kiedyś było inaczej. Są nauczyciele, którzy są w zawodzie kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Więc co się teraz nagle zmieniło, że po 2,3,4 latach młodzi nauczyciele chcą rezygnować?

Z obserwacji ale też z badań, można zauważyć, że w dzisiejszych czasach dzieci mają inne potrzeby. W swoich wspomnieniach z dzieciństwa widzę siebie ze swoimi kolegami/koleżankami, kiedy graliśmy w podchody, piłkę czy w gry planszowe 🙂 Teraz zdarza się, że dzieci zamiast kontaktów społecznych, wybierają telefony, tablety i wolą spędzić czas na graniu niż na prawdziwych relacjach.

Można zauważyć, że coraz więcej dzieci w wieku przedszkolnym, tym jak mówią, jakiego słownictwa używają, przez to, jak się zachowują, bardziej są podobni do gimnazjalistów/licealistów niż do przedszkolaków.  Nie czują autorytetu nauczyciela, nie mają poczucia ŻADNYCH ZASAD, jakichkolwiek a wręcz wychodzą z założenia, że wszystko im się należy.

Oczywiście nie mówię tutaj o wszystkich, tylko o przypadkach, które można zauważyć w codziennym życiu grupy przedszkolnej.

Ja od kilku dni zadaję sobie pytanie, z czego to wynika? I do czego to zmierza? Skoro dużo nauczycieli po krótkim okresie stażu, jest w stanie zrezygnować z pracy w zawodzie, to co będzie za kilka lat? Kto będzie zajmował się dziećmi w przedszkolu? Kto będzie je uczył?

Bardzo jestem ciekawa jak to wygląda z Waszej perspektywy. Z perspektywy nauczycieli z krótkim i długim stażem. Czy też macie takie sytuacje? Czy może widzicie jakieś różnice w funkcjonowaniu przedszkola, dzieci, w porównaniu do poprzednich lat?

Ja odnoszę wrażenie, że z jednej strony świat poszedł na przód, w tym edukacja. Postęp technologiczny zrobił swoje. Ale z drugiej strony pod względem emocjonalnym, społecznym i tak ogólnie rzecz biorąc, pod względem wewnętrznego życia,  społeczeństwo leży..

W rozmowach z nauczycielami, to co można wyraźnie usłyszeć to to, że brak im sił, że często, będąc sami z grupą, nie są w stanie wydusić z siebie słowa, bo sytuacja ich przerasta, że nie czują żadnego wsparcia. Każdy najchętniej by tylko wymagał od nauczyciela, ale od siebie nic nie daje w zamian.

I tutaj zwracam się do Was z prośbą o to, żebyście się podzielili tym, jak to wygląda u Was. Czy też przeżywacie takie momenty? Czy też czujecie, że już dłużej nie dacie rady? Co się takiego dzieje, co powoduje w Was poczucie frustracji i zniechęcenia, niezrozumienia wśród innych? Co daje Wam siłę do dalszej pracy? Co daje Wam nadzieję, że to, co robicie MA SENS?

Myślę, że to jest bardzo ważny temat. To moment, żeby zrobiło się o tym głośno. Żeby inni zobaczyli,  z czym my- nauczyciele, borykamy się na co dzień. Praca nauczyciela jest piękna, wyjątkowa ale też ma swoje słabe punkty. Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach lub w wiadomościach na maila.

Wasza Weronka 😉

Comments

Ania
26 września, 2020 at 7:25 pm

Czuję podobnie. Po 3 latach pracy w przedszkolu, w którym panował mobbing ze strony dyrekcji plus ogrom papierologii, przeszłam do szkoły. Dzieci jak to dzieci – są różne, praca z nimi daje mi ogrom satysfakcji, niestety postawa rodziców pozostawia wiele do życzenia 🙁 Za rok chcę wyjechać do Warszawy, dokończyć staż i przemyśleć, czy nie spróbować szczęścia w innej pracy.



Slow13ik
26 września, 2020 at 8:38 pm

Nauczyciele sami stwarzają sobie takie warunki – rywalizacja miedzy sobą, mnostwo projektów dukacyjnych w przedszkolu,pomimo że nadrzędną sprawą powinno być dbanio rozwój psychoruchowy dzieci. Niepotrzebna papierologoa-osobiscie uważam,ze pisanie planów miesięcznych w czasach,kiedy wydawnictwa udostępniają gotowe,jest zwyczajnie głupią stratą czasu,tuszu I papieru (prywatnego!), do tego dochodzą obserwacje,diagnozy, sprawozdania z pracy,z uroxzystosci,ze spotkan z rodzicami czy ze zdalnej edukacji jeszcze w czerwcu..Dyrekcja zamiast wspierać,to albo krytykuje,albo zarzuca.dodatkowymi obowiązkami,jak choćby ewaluacja wewnetrzna. Roszczeniowi,niekulturalni,niewychowani a czesto I nierozgarnieci rodzice…
Przedszkole od co najmniej 20 lat przestało być instytucją wspierającą rodziców w wychowywaniu dzieci,a stało się dziennym domem dziecka lub przechowalnią niepotrzebnego bagażu. To jest smutne. Pracuję w zawodzie 3 lata z kawałkiem I widzę, że trend idzie w złym kierunku.



26 września, 2020 at 11:13 pm

Generalnie Temat jest bardzo drażliwy,ale ważny. Niestety, wypalenie zawodowe dotyka wielu ludzi. Ale prawdą jest to-że ankiety przeprowadzone wśród społeczeństwa odnośnie wypalenia zawodowego wskazują na grupę nauczycieli – i to dość spory procent. Pracowałam w przedszkolu prywatnym, później w przedszkolu na wsi, w szkole i znowu w przedszkolu. Dokształcam się cały czas – bo uważam, że robię to dla siebie, ale teraz też jest tak, że większość przedszkoli lub szkół szuka nauczycieli np… Z takim i takim kierunkiem, albo tylko na pół etatu itd. A jest generalnie wiele czynników zniechęcających nauczycieli do podejmowania pracy w przedszkolach, a co tu mówić o wypaleniu zawodowym… Temat rzeka.. Pisałam pracę na ten temat. Teraz o nauczycielach się zapomina.. Czasami są niedoceniani, robi im się pod górkę (typu np urzędy, które ucinają etaty albo robią problemy, rodzice roszczeniowi, kiepskie warunki w pracy, hamowanie kreatywności – czasami nauczyciel ma z góry narzucane pewne zasady, nie ma możliwości by realizować się z dziećmi, atmosfera w pracy, na dzieci nie chcę zwalać – ale niestety też jest różnie. Tutaj ważne jest wsparcie dla takich osób, bo to zależy od człowieka – może być silny psychicznie i machnąć ręka, a może faktycznie brać wszystko do siebie i nie mieć już siły. Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że każdy ma prawo do momentów słabości i bezdradosci – nikt z nas nie jest z kamienia i ma uczucia. Każda praca jest ciężka, a szczególnie z dziećmi. Nie możemy wstydzić się tego, by wyrazić własne emocje, uczucia – lepiej czasami się wygadać, może pójść na krótki urlop i odpocząć, by się zregenerować. Nie raz miałam momenty złości, smutku, zwątpienia… Ale kocham tę pracę. I dojrzewam psychicznie do tej myśli, że nie zmienię społeczeństwa – bo to świat i technologia nadają tempo i my się musimy dostosować. Ale to od nas zależy jak się zaklimatyzujemy największą odwaga jest to, w jaki sposób i z jaką siła potrafimy się podnieść poupadku. Życzę sobie ale też i wszystkim nauczycielom mobilizacji do działania, dystansu, siły, by zawsze w każdej sytuacji umieli odszukać radość i uśmiech, Wiary w siebie, że mogę i chcę! Pozdrawiam!!!!! I ściskam!



Ala
27 września, 2020 at 6:21 am

Jestem świeżym nauczycielem na drugiej ciąży (w trakcie) i podejście mojej dyrektorki i właściciela placówki kolosalnie i boleśnie (mają mi za złe, że pojawiła się druga ciąża) zmienił moje podejście. Wystarczająco, abym postanowiła szukać pracy w innym zawodzie. Dlaczego tak? Dlaczego nie w innej placówce? Bo po 7 latach studiów zarabiam znacznie mniej niż mój mąż po szkole policealnej. Dzieciaki uwielbiam, ale chyba wolę już skupić się na rozwoju swoich rodzonych. I własnym, aby mając 50 lat mieć stabilność finansową, o jakiej marzę.



Ewa
27 września, 2020 at 12:22 pm

W zawodzie nauczyciela pracuję dopiero od sierpnia, więc mam praktycznie zerowe doświadczenie. Praca z dziećmi mi się bardzo podoba i myślę, ze to piękny zawód. wcześniej pracowałam 11 lat w korporacji, ale się wypaliłam, potrzebowałam zmiany. i niestety muszę powiedzieć, że nie wyobrażałam sobie tak ciężkiego początku. Ale śmiem twierdzić, ze to kwestia placówki do której trafiłam, gdzie dyrekcja zarzuca nauczycieli taką ilością papierologii i dodatkowych projektów, że ledwo wyrabiam na zakrętach. całkowicie jestem pozbawiona pomocy, mimo że dopiero rozpoczęłam staż nikt mnie nie wprowadził z zadania. Ba! ja nawet po placówce nie zostałam oprowadzona! Nadgodziny to standard, brak pomocy choćby woźnej, żeby wyjść do toalety. W czwartek 13 godzin w pracy, w piątek 10 i nikogo nie obchodzi, że sama mam małe dziecko. Dodatkowo podejście p. Dyrektor, która dba tylko o swój stołek powoduje, że bardzo żałuję tak szybkiego powrotu do pracy. Po niecałych dwóch miesiącach szukam nowego przedszkola, albo rezygnuję z tego zawodu dopóki moje dziecko samo nie pójdzie do przedszkola. Zeby nie było są dobre strony tego zawodu. mam grupę 6 latków, która jest bardzo wymagająca, tzn. większość dzieci pochodzi z rodzin z trudną sytuacją materialną, zaniedbaniem bądź nawet porzuceniem przez rodziców. Ci rodzice, którzy są w trakcie rozwodu potrafią się kłócić przy wszystkich w szatni. Dzieci przez to bardzo cierpią i wiadomo muszą odreagować stres. Jeden chłopiec potrafił mnie kopnąć, ugryźć itd. na szczęście po kilku tygodniach widzę dużą poprawę. Sam przychodzi się przytulić, zaczął się uśmiechać. Dzieci mówią, że jestem ich ulubioną panią. Tylko to jeszcze trzyma mnie w tym miejscu.



Weronka
27 września, 2020 at 10:27 pm

Bardzo Ci dziękuję za Twój komentarz!
Jest mi przykro, kiedy czytam o mobbingu w pracy.. Mam nadzieję, że w obecnej pracy czujesz się lepiej, że masz więcej wsparcia od strony dyrekcji.
Trzymam kciuki za Twój dalszy rozwój zawodowy 🙂



Weronka
27 września, 2020 at 10:29 pm

Dziękuję za Twoją odpowiedź! 🙂
Z tą papierologią myślę, że wszyscy nauczyciele się zgodzą. W większości przypadków to dokumentacja stawiana jest na 1 miejscu a nie dziecko 🙁
Też mam takie odczucia, że to nie idzie w dobrym kierunku, tylko pytanie co można zrobić, żeby to zmienić..?
Pozdrawiam 🙂



Weronka
27 września, 2020 at 10:32 pm

Bardzo dziękuję za Twoją odpowiedź!
Muszę Ci przyznać, że wzruszyłaś mnie swoją wiadomością. I podpisuję się całym sercem pod tym, co napisałaś! I uważam, że to podstawa naszej pracy, że KAŻDY ma prawo do lepszych i gorszych momentów, KAŻDY ma prawo do WSZYSTKICH emocji, KAŻDY ma prawo czuć, że ma już dosyć, że nie ma siły. Totalnie sie zgadzam z tym, że warto dać sobie czas i przestrzeń na przepracowanie tego w sobie, na odpoczynek i regenerację, na oczyszczenie umysłu. „W jaki sposób i z jaką siłą potrafimy się podnieść po upadku” – nawet nie wiesz jak bardzo to pasuje do mojej obecnej sytuacji. Dziękuję Ci za te słowa! Pozdrawiam serdecznie 🙂



Weronka
27 września, 2020 at 10:34 pm

Dziękuję za Twoją odpowiedź!
Chciałabym napisać, że nie wierzę w to co czytam.. ale niestety wiem, że dyrekcja jest w stanie posunąć się do takich zachowań a nawet gorszych. Mi, czytając to, jest wstyd.. a to dyrekcja powinna się za to wstydzić.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki, żebyś mogła się realizować w tym, co teraz robisz. Gratuluję odwagi i życzę Ci powodzenia! 🙂



Weronka
27 września, 2020 at 10:37 pm

Dziękuję za Twój komentarz 🙂
Przykro mi, że nikt Cię w pracy nie wspierał w Twojej początkowej historii w pracy z dziećmi. To nie jest łatwa praca i sama po sobie wiem, że odnalezienie się w nowym miejscu pracy wymaga czasu. Ale w tym nie ma nic złego 🙂
Przeraża mnie to, co się dzieje w placówkach edukacyjnych..
Ale bardzo się cieszę, że dzieci Cię doceniają! Widzą Twoje zaangażowanie, Twoją radość pracy z nimi. Dzieci mają w Tobie oparcie i to jest piękne!
Pozdrawiam 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.