Moje przemyślenia,  Z życia nauczyciela

Zielono mi!

Dzisiaj przygotowałam dla Ciebie kolejne ćwiczenie, w dwóch wersjach. Wyobraź sobie, że jesteś dzieckiem, uczniem. Dostajesz od swojego rodzica lub nauczyciela zeszyt, który miał być sprawdzony. Otwierasz zeszyt i widzisz taki obraz:

Wersja 1:

Jak się czujesz po otwarciu swojego zeszytu? Widzisz SAME BŁĘDY, bardzo dużo CZERWONEGO KOLORU. Jakie uczucia i emocje Ci towarzyszą? Spędziłeś tyle czasu nad tym , żeby to zapisać, zrobiłeś wszystko, co w Twojej mocy. A tutaj wszędzie CZERWONO. Wybija się jeden komunikat, ŹLE wykonałeś to zadanie, nie udało Ci się.

Otwierasz drugi zeszyt i widzisz taki obraz:

Wersja 2:

Jak się czujesz po otwarciu tego zeszytu? Widzisz ZIELONY KOLOR, widzisz wszystkie PIĘKNIE NAPISANE litery, cyfry. Wszystkie ogonki, brzuszki napisane starannie. Czy czujesz, że Twoje starania zostały docenione? Jak Ty odbierasz taką stronę? Jakie emocje, uczucia Ci towarzyszą?

Co to zadanie miało pokazać?

Chciałam w nim nawiązać do ćwiczenia z mojego poprzedniego wpisu. Jeśli go nie wykonałeś, zachęcam Cię do niego. Wystarczy kliknąć tutaj: https://garstkaczasu.pl/wielki-powrot/

W poprzednim artykule pokazałam, jak ważne są myśli, które nami kierują. To, co z nich wybrzmiewa, czy są pozytywne czy negatywne, wpływa na to czy jesteśmy chętni do podjęcia się wyzwań, czy w siebie wierzymy, czy też zniechęcają nas do jakiegokolwiek działania.

Dzisiejsze ćwiczenie było podobne. Miało na celu wskazanie konkretnego obrazu, widocznego na kartce, a także wywołanie pewnych odczuć, jakie mogą się z nim wiązać.

Kolor czerwony

Pierwszy zeszyt był pełny poprawek, błędów. Wszędzie było czerwono. Kolorem czerwonym chciałam zobrazować negatywne myśli, jakie mogą się wiązać z sytuacjami, kiedy widzimy tylko SAME BŁĘDY, swoje poprzednie nieudane próby, sytuacje, kiedy się poddawaliśmy. Jeśli jesteśmy w stanie skupić się tylko na tym co ZŁE, co nam NIE WYSZŁO, to nie powinniśmy mieć do siebie pretensji, że już na początku się poddajemy. Wiadomo dlaczego tak się dzieje. Skoro nasz fundament jest słaby, to nie ma co liczyć na to, że coś na nim wybudujemy.

Kolor zielony

Drugi zeszyt był pełen zieleni. Mogłeś dostrzec to, co wykonałeś prawidłowo, to co Ci się udało. Super uczucie, co? 🙂 Można w nim dostrzec wszystkie nasze SUKCESY, wszystkie wyzwania, którym podołaliśmy, wszystkie sprawy pozytywnie zakończone. Cały pakiet tych doświadczeń, myśli, uczuć, daje nam kopa do działania! Chcemy iść dalej, chcemy dalej się rozwijać. Bo jesteśmy świadomi, że POTRAFIMY to zrobić, że poradzimy z tym sobie. Na takim fundamencie może powstać solidna budowla!

Relacje rodzic- dziecko/ nauczyciel- uczeń

Jak to wszystko ma się do relacji z dziećmi, z uczniami? Po pierwsze, zawsze musimy zacząć od siebie. Jeśli my jako nauczyciel czy rodzic, swoją postawą pokazujemy, że skupiamy się tylko na negatywach, na porażkach, świadomie bądź nieświadomie przekazujemy tę postawę dzieciom. Pamiętajmy, że jesteśmy dla nich WZOREM, przykładem do naśladowania. Spędzamy z nimi bardzo dużo czasu, przez co, mimowolnie, zaczynają nas naśladować. Mogą np. używać takich samych zwrotów jak my, np. „i tak mi to nie wyjdzie”, mogą zachowywać się tak jak my, np. poprzez wycofywanie się przed danym działaniem z obawy ale też z silnym przekonaniem, że na pewno im się nie uda.

Po drugie, najważniejsze jest to, na czym się skupiamy. Jeśli skupimy się tylko na tym co dziecku nie wyszło, na błędach jakie zrobił, nie zaznaczając przy tym żadnych dobrych rzeczy, to dajemy mu jasny komunikat -> NIC CI NIE WYCHODZI, jesteś złym uczniem, złym dzieckiem (jak ja nie lubię tych określeń! 😮 )

Jeśli zmienimy perspektywę patrzenia, jeśli nazwiemy KONKRETNE sytuacje, kiedy dziecko sobie poradziło, jeśli zaakcentujemy jego ODWAGĘ w podjęciu jakiegoś wyzwania, jeśli wskażemy konkretną literę, cyfrę, brzuszek w literze, który został dobrze zapisany, dajemy bardzo czytelny komunikat -> ŚWIETNIE CI IDZIE, jesteś dobry w tym i tym, WIDZĘ TO, mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny, widzę, jaką ogromną pracę wykonałeś, widzę Twoje POSTĘPY!

Czy w takim razie powinniśmy przestać zwracać uwagę na błędy?

Nie! Oczywiście, że nie. Nic nie jest zero jedynkowe 🙂 Trzeba to wypośrodkować. Sami po sobie wiemy, że uczymy się na błędach, że mogą nas popchnąć do dalszego rozwoju, jeśli przyjmiemy odpowiednią perspektywę. Dziecko, uczeń powinien być świadomy swoich błędów. Chodzi o to, żeby nie skupiać całej swojej uwagi na naszych błędach, czy na tych, popełnianych przez dzieci, uczniów. Chodzi o to, żeby pokazać dziecku, że są rzeczy, nad którymi trzeba jeszcze popracować, ale jest już wiele rzeczy, które bardzo dobrze już opanowało. Chodzi o to, żeby opierać się na tym co dobre. Bo to sprzyja otwartości na drugiego człowieka, zrozumieniu, akceptacji. To wpływa na ZAUFANIE.

Dlaczego jest to potrzebne?

Postaw się w roli dziecka. Do jakiego rodzica/nauczyciela zwróciłbyś się z problemem, z którym się zmagasz? Do rodzica/nauczyciela, który krytykuje i dostrzega tylko błędy, czy to rodzica/nauczyciela, który docenia Twoją pracę, wysiłek, akceptuję Cię bez względu na wszystko, takiego jakim jesteś? Ja wybrałabym drugą opcję. Bo tylko tam jest przestrzeń na drugiego człowieka, na przytulenie go w tym wszystkim. W tej przestrzeni nie ma oceniania ani krytyki. W tej przestrzeni jest akceptacja, otwartość, zaufanie.

Trzeba nad tym pracować każdego dnia.

Zdaję sobie sprawę, że jeśli w grupie jest 25 dzieci, czasami nawet więcej, byłoby to wręcz niemożliwe do wykonania, żeby zaznaczać wszystkie poprawnie zapisane wyrazy, litery 🙂 Ale jako nauczyciel wiem, że każdego dnia mamy mnóstwo okazji, żeby każdemu dziecko powiedzieć, co udało mu się dzisiaj zrobić, pochwalić go za to. Chodzi o to, żeby dziecko poczuło, że naprawdę my je widzimy. Widzimy to, z czym się zmaga ale widzimy też to, jak dużą pracę już wykonał i to, w czym jest dobry. Tak samo, jako rodzic. Myślę, że w ciągu całego dnia, można zagospodarować chociaż małą garstkę czasu, w której doceni się dziecko i jej zmagania.

Relacje z dziećmi budujemy przez cały czas. Zaufanie w nich to podstawa. To ciężka, codzienna praca ale WARTO ją wykonywać.

Sami o tym wiecie, co czujecie, kiedy przychodzi do Was dziecko, uczeń i mówi Wam, że coś się dzieje, i że potrzebuje pomocy. Wymaga to od dziecka ogromnej odwagi ale też poczucia, że akurat do WAS może przyjść, bo wie, że dostanie odpowiednią pomoc i dobre słowo.

Tyle na dzisiaj 🙂 Jeśli chcecie się podzielić swoim doświadczeniami, przemyśleniami na ten temat zapraszam do komentowania lub wysyłania wiadomości poprzez maila.

2 komentarze

  • Luiza

    Tak, to bardzo ważne. Paradoksalnie – już od kilku lat do takiej postawy niejako zmuszeni się nauczyciele akademiccy… Wielu moich znajomych wykładowców właśnie tak musi sprawdzać kolokwia (inaczej lądują u przełożonych, że są zbyt surowi). Trochę dziwne, że nikt z takim naciskiem nie wymaga tego od nauczycieli nauczania zintegrowanego czy starszych klas podstawówki…

  • Terapeuta TSR

    Cenny i wartościowy wpis! A podejście do tematu TSR-owe 😉 = skoncentrowanie na mocnych stronach i rozwiązaniach, a nie na problemach i deficytach. Na deficytach nic nie zbudujemy, ale na mocnych stronach możemy zdziałać CUDA 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    Basia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

13 + 1 =